Teksty, które zostały wygłoszone przez Przemysława Kwieka podczas Jego Appearance 303 c) (ok. 50. minutowego wystąpienie typu seminaryjnego). Odpowiadały one na pytanie: „CO TO JEST APPEARANCE?” (inne części tego wystąpienia, to: „Fenomen »Pustego Hasła«”, 2 filmy: „Czoło” i „Lilie, pomidory, ogórki, Dzwon Zygmunta + 6 modeli związków dominacji z odmiennością”). VII Międzynarodowy Festiwal Sztuki Efemerycznej KONTEKSTY, Sokołowsko, Kinoteatr „Zdrowie”, 23.07.2017.

===

CO TO JEST APPEARANCE? I.

KwieKulik: Zofia Kulik, Przemysław Kwiek — APPEARANCE 0. Wystąpienie; wystawa: Torby, Encyklopedia Meyersa – fragment; Kraty, Skrótowce, Festiwal inteligencji – fragment; instalacja: Kraty, łańcuchy, druty kolczaste (premiera). Galeria Grodzka BWA, Lublin 23.03.1988.

Otwarcie wystawy — autorzy stoją na tle krat-eksponatów (każda z nazwą i ceną w dolarach; jedna krata ma nazwę popularną, druga nazwę sylogizmu logicznego, i tak na przemian), na twarzach mają czarne maźnięcia. Mówi Przemysław Kwiek (spisane z taśmy magnetofonowej):

„Proszę Państwa! Dzisiaj występujemy zarówno z nową nazwą, jak i z jej desygnatem, czyli tym występem — ta nazwa brzmi: »Appearance«, tzn. »pojawienie się«, »wygląd«. Jest to nazwa, która być może lepiej określa to, co robimy niż słowo performance, które zasadniczo przyjęte jest w sztuce, jako określenie jakiegoś występu artysty »na żywo«. Co to jest Appearance? A jak rozumiemy performance? Krótko — performance jest dla nas formą pokazu »na żywo« artysty, w zw. z tym forma ta musi raczej, i tak to bywa, charakteryzować się jakimiś parametrami — zwykle jest krótkie w czasie, skonstruowane jako tako, nieraz powtarzalne, nieraz nie… w każdym razie jest to forma, którą można »obracać«. Jeśli ta forma ma takie parametry, które są trudne do obrotu, to są one jakoś likwidowane — albo przez układy, albo przez samych artystów — no, dam przykład: tak jakby jakaś kapela chciała nagrać utwór dłuższy niż może zmieścić płyta — każą im skrócić do danego czasu lub, np. ktoś, kto może dać występ tylko i wyłącznie w swojej kuchni, a jest zaproszony do występu w drugim mieście — będzie musiał, jeśli będzie chciał wystąpić — zarobić — z tej kuchni zrezygnować.
Natomiast my robimy Działania [z dużej litery]. Jak zaznaczaliśmy już od dawna, tzn. interesuje nas proces, zarówno pokazywanie tego procesu na żywo, jak i pokazywanie — sposobem, który stał się już metodą — ewolucji i zmian uwidacznianym zestawianiem »kroków«, czyli kolejnych, obiektowych lub akcyjnych autorskich realizacji dokonywanych w momentach możności ich pokazu, także tylko do przyrządów rejestracyjnych — w dłuższym przedziale czasowym. I jeśli zachodzi potrzeba zrobienia performance, konkretnie, to staje się to czymś takim, jak zrobienie jakiegoś przedmiotu artystycznego lub trzeba likwidować »nieobrotne« parametry Działań — co nie zawsze jest dla nas interesujące.
Oczywiście możemy zrobić performance, »działacze« przecież w końcu, ale powinniśmy to traktować komercyjnie, »zamówieniowo«.
O ile występuje się z performance za granicą, to wtedy, uwzględniając przelicznik dolarowy, jeśli się szybko z tamtąd wyjedzie, można zarobić tyle w złotówkach, ile powinno się dostać za tę realizację. Tyle, ile jest ona mniej więcej warta. W przeliczeniu, żeby w Polsce zrobić performance i mieć ten sam ekwiwalent pieniężny, jaki będzie po wymianie dolarów na złotówki, to musiał by on kosztować gdzieś ok. równowartości 200 — 400 USD, tj. 200 — 400 tys. zł — czyli cena dzieła sztuki. I wszystko się zgadza. Jeśli malarz sprzeda obraz, to tyle pieniędzy mniej więcej dostanie. Oczywiście, jeśli ktoś robi wystawę, to nie musi sprzedać obiektów, nie musi ktoś tego kupić, no ale…
Analogicznie wynikałoby, że jeśli ja robię performance, to nie muszę tyle dostać, bo nie powiedziane czy jest on kupiony, automatycznie, kiedy jest robiony — ale odkładam to do dalszych rozważań.
Natomiast, jeśli chodzi o Appearance, w tym wypadku, mogą zacząć pracować inne mechanizmy. Ponieważ nie jest to performance, nie jest to formą komercyjną, nie jest to również obiekt, który powinien mieć jakąś cenę, itd., itd., więc jeśli ja to robię i nikt mi za to nie płaci — za to, co dzieję się w tej chwili też nie — to ja mogę robić, co ja chcę! Prawda?
Eh… mogę i nic nie robić, prawda?
Jeśli ja w tej chwili robię Appearance, a robię — jest zapowiedziane tą nazwą w zaproszeniu — to mogę przerwać, wyjść sobie na przykład stąd do innej sali, wrócić itd. I nie mam żadnego obowiązku się krępować, że coś mi tu nie wyszło lub lepię coś, co jest nieładne, brzydkie — czy nie ma takiej formy artystycznej, itd.
I… jakby wyglądał Appearance w tym naszym… jakby teorii tych Działań. Działania — należy rozumieć: Sztuka Działań — to nazwa bardziej ogólna, natomiast bardziej specyficzna brzmi: »Całostka«. Całostka jest to Superdziałanie: Działanie, oczywiście z uwzględnieniem uwarunkowań — wolimy to słowo, niż słowo kontekst — i konstruowane »krokami« z trzech swoich rodzajów. Można tu mówić o pewnej metodzie postępowania. Działanie, w którym reagujemy na rzeczywistość swobodnie, fantazyjnie, intuicyjnie lub nawet irracjonalnie — będą to C-zdarzenia w tej teorii. B-zdarzenia będą, np., jeśli ja muszę lub chcę przejść z tej sali do hotelu Victoria — zaczynam to realizować — ale, mimo determinanty konieczności celu mam wybory: mogę sobie pójść taką drogą, inną drogą, wstąpić tu czy tam, a mogę iść i tyłem — prawda? I wybieram sobie taką drogę, jaka mi jest potrzebna w stosunku do tego, co już zaszło przed chwilą, ewentualnie — planuję — co ma zajść za chwilę. Mam zatem pewne możliwości kompozycji A, B, C — uwypuklania, uczytelniania, czy… po prostu mogę konstruować ten proces — jednocześnie będący życiem. I, wreszcie, A-zdarzenia: są to konieczności, na które ja wpływu nie mam, np., że muszę wystąpić w Galerii, czy przestrzegać prawa… w każdym razie jasne to jest, prawda?
To byłaby Całostka, a ja się w Galerii pojawiam… nie żyję w niej stale, a również Państwo nie będą za mną chodzić cały czas, by odebrać Całostkę. Pojawiają się takie problemy i na te problemy próbujemy znaleźć odpowiedź. Ja może nie będę dalej wtajemniczał w tę teorię, bo ona jest dostępna…
Natomiast Appearance... Byłoby to… pokazanie krótkiego, czasowego przekroju lub wycinka Działania w ogóle, Całostki: przekroju stanu »teraz« — nas, naszej twórczości, uwarunkowań wraz z pokazaniem, co było też przed »teraz«, i co mogłoby być tuż po.
To, co tu wisi za nami, to są kraty, takie obiekty. Są to dosyć ładne rzeczy. Zachęcałbym Państwa do zakupu tych rzeczy! Ich cena jest niewysoka. Zważywszy na nasz status, jaki w tej chwili mamy i jaki prawdopodobnie być może będzie wzrastał, ktoś kto kupi taką kratę na pewno nie straci, a raczej będzie zyskiwał coraz bardziej w miarę upływu czasu. Czysty zysk! Uważam, że taka krata powinna się znaleźć u każdego obywatela w domu. A jak ona ustawia wnętrze! Jest to bardzo niewielki wydatek, bo jeśli taka krata kosztuje, załóżmy, 15 tys. zł, no — to co to jest! To jest dosłownie nic w stosunku do tego, co to będzie warte. Bo bez względu na to, ile byśmy ich nie naprodukowali, tych krat, załóżmy, że… hm… fizykalia mają swoją granicę… 100 tysięcy; no — do ilu można dojść — do 500 tysięcy?… to nakład, ilość nie wpłynie na cenę. Tak, że tego nie ma się co obawiać — nawet jakbyśmy otworzyli »fabrykę« tych krat. Szczególnie, wydaje mi się, w polskiej sytuacji jest to idealne dzieło — dla Polaków, dla każdej polskiej rodziny. Nie wiem, dlaczego nawet. Po prostu mam takie przeczucie. No nie wiem, na… no, jest to ładne, jak widać! Może sobie to wisieć w domu... To bardzo ładnie, tanie! Tak, że gorąco bym namawiał…
Namawiałbym także na reklamowanie tego wśród Państwa znajomych. Jeśli jest tu jakiś dziennikarz, to prosiłbym bym, by nie traktować tego, jako kpiny czy żartu, bo jest to propozycja absolutnie poważna.

Wracając do Appearance: Ta instalacja w sali obok została specjalnie zrobiona z myślą o… inaczej… została wymyślona sama dla siebie (ciąg dalszy krat z »Festiwalu inteligencji«) i jako jedna z możliwości… z wielu kandydatów do pokazania w najbliższym oknie — mrówkowca, wewnątrz którego prowadzi nas los — tej wystawie — oknie otwartym na świat, przez które świat — Państwo w tej chwili — może patrzeć do wewnątrz; została w nim umieszczona, wraz z paroma jeszcze rzeczami — z nami, z tą mową. No i jest… „pojawiło się”, ma „wygląd”, „wyszło na jaw” — a potem zjawisko zniknie. Wierzchołek góry lodowej pokazany…

To tyle. Jeśli są jakieś pytania, to proszę bardzo, nie powinno być żadnych oporów, wszystko może się zdarzyć, my też do wszystkiego jesteśmy zdolni. Tak, że chciałbym, żeby kraty, od tego wieczora w Galerii Grodzkiej poszły w Polskę, żeby stały się pracą naprawdę szeroko znaną i cenną.

Natomiast instalacja składa się z drutów kolczastych, łańcuchów i krat... Jeszcze kajdan brakuje… gilotyny…

Nie… — Pani Czerni w swoim czasie, nie wiem, w jakimś piśmie katolickim wywołała dyskusję artykułem — po Stanie Wojennym artyści… zaczęła krytykować artystów związanych z kościołem właśnie za to, że używają krat, łańcuchów, pęt i różnych takich atrybutów — trywialnych, banalnych... Zrobić coś tylko z takich elementów — dla nas to nie problem — i żeby było to dobre”. [Koniec]
KwieKulik ©.

===

 

CO TO JEST APPEARANCE? II.

Tekst jest częścią prośby o zapomogę z dn. 06.08.1996 r. wysłanej do Ministerstwa Kultury i Sztuki, Dep. Książki i Czytelnictwa, Funduszu Promocji Twórczości; całość prośby zamieszczona w katalogu wystawy indywidualnej „Awangarda bzy maluje”, Galeria DAP, luty 1998 r.

===

[cytat:]

Uwagi do prośby o zapomogę:

Appearance’m (pojawienie się, wygląd; z dużej litery) nazywam formę artystyczną, którą wypracowuję jako formę, formę sztuki. Może być ona występem artysty „na żywo” (performance), ale też i wystawą obiektów, pokazem dokumentacji, prezentacji tekstu; może być konglomeratem tych „mediów” — jednak przy zachowaniu, budowaniu (permutacje), ujawnianiu jakiś korelacji materiałowo-przestrzennych (Działania) czy treściowych między poszczególnymi „pokazami”, które z tego punktu widzenia można nazwać „krokami”.
Ten konglomerat wymaga za każdym razem nowej, twórczej konstrukcji, preparacji (jak to ma miejsce zresztą w wypadku „instalacji” — obecnie jednej z najpopularniejszych form wypowiedzi artystów). Rodzi to z kolei konieczność aktywnej, kreatywnej obecności twórcy podczas „występu” (co w wypadku performance jest zrozumiałe samo przez się), ale także obecności, gdy na ten „występ” czy w związku z tym „występem”, będzie on stwarzał fizyczne konstrukcje (instalacje) czy nawet rzeczy (obiekty sztuki).
Nie, jak to było (można już dzisiaj tak powiedzieć), że po namalowaniu czy wyrzeźbieniu, rzeczy „wystawiały się” bez udziału artysty i były, już na zawsze, świadectwem — każda swojej — własnej, niezmiennej prawdy.
Bardzo ważne jest, i w tym wypadku charakterystyczne, że budowana jest równolegle jakaś większa całość — nigdy cała widoczna — złożona z „kroków”; tymi poszczególnymi Appearance’ami pisany jest jak gdyby tekst mojej sztuki, ale nie na papierze, a na rozsypanych świstkach ludzkich poszczególnych pamięci i, częściowo, na różnych nośnikach pamięci mechanicznych.

Inaczej rzecz ujmując:

Ciągle twórczy i Działający w materiale i przestrzeni artysta, czasami (bo przecież nie można być stale „na widoku”), z takiej lub innej okazji (wystawa, „występ”) „pojawia się” (he or she appears) publicznie, prezentuje wtedy aktualny „wygląd” (appearance) swojej osoby, wykonującej utwór (performance) lub (i) aktualny „wygląd” swoich instalacji-dzieł-obiektów oraz jakoś objawia skąd się wzięło to co jest, co widać.
Te prezentacje, mogąc funkcjonować podczas swoich objawień jako samodzielne „dzieła”, tworzą jednocześnie, w procesie, z ogniw (kroków) swego łańcucha jedyną, indywidualną, odkładaną gdzieś w niebycie całość, jakieś jedno, wielkie, nieistniejące fizycznie dzieło.
Artysta (i częściowo obserwator) „patrząc się” w wstecz „widzi” formę tego dzieła (na którą składają się też byłe reakcje społeczne, historia) doprowadzoną do aktualnej chwili i, korzystając ze wspomnianej okazji, poprzez „występ” publiczny „doskonali ją” — m. in. poprzez konsekwencje.
Tak więc pracuje niejako nad dwiema rzeczami jednocześnie: nad tym jednym, wielkim dziełem, nad Całością i jednocześnie nad tym poszczególnym, aktualnie wykonywanym (odbywanym). Ponieważ część publiki (większa) „nie widzi” Całości, każdy Appearance musi mieć też cechy samodzielnego „dzieła”. Oto wyzwanie: tak wypracować formę „występu”, by można było „widzieć” jednocześnie — jak i po co bieżący „występ” kształtuje Całość, jak ma się do byłej Całości — bo przecież i te funkcje są jego sensem i powodem — oraz co i po co zostało wprowadzone nowego, z jakich aktualnych uwarunkowań (stąd waga robienia i prezentacji dokumentacji i prezentacji rzeczy: rzecz jest zawsze sama swoją dokumentacją — najdoskonalszą).
Poprzez kolejne dzieła-appearance, ciągle doskonaląc Całość (która ma strukturę hipertekstu), wciągając w ten proces kolejne grupy „widzów”, przy ich „aplauzie”, artysta zbliża się (ja się zbliżam) do żądanego celu: jak najbardziej adekwatnego oddania „prawdy” bytu, życia, świata, społeczeństwa i prawdy siebie — swoich reakcji, stanów wynikłych z zamierzonych czy losowo zdeterminowanych kontaktów z rzeczywistością, którą te pojęcia wyznaczają.

Upraszczając:

Apperarance jest „godzeniem” w jednej formie trzech następujących form „pracy artysty”, aktualnie egzystujących i zwykle uprawianych osobno: a) wytwarzanie obiektu sztuki i jego „wystawy”, b) instalacji (specjalnie do miejsca i w związku z szeregiem innych czynników wytworzonej całości obiektowo, audio, wizualno, nowomedialnej, która po czasie „wystawy” przestaje zwykle istnieć), c) performance’u (występu artysty „na żywo”).
Appearance na tle tego rozczłonkowania, które utrwala się, jest (na razie) formą awangardową, ale wychodzi naprzeciw żywotnym problemom i wydawałoby się nierozwiązywalnym sprzecznościom — likwiduje je — które pojawiają się w momencie, gdy artysta nie chce uprawiać tylko jednej z tych trzech ww. form. Oferuje maksymalną wolność i niezależność, ale za cenę niebezpiecznego zbliżenia się do granicy zrozumienia przez społeczeństwo czy ten ktoś jest artystą i czy to, co robi jest sztuką.
Stawia też większe wymagania (artyście, ale też odbiorcy): ocenie będą podlegać nie tylko jednostkowe „wystawy” („występy”, obiekty), ale także konsekwentne zachowanie się w procesie — w dużym, coraz większym przedziale czasu — dotychczas wytworzona Całość.

Konsekwencje dla infrastruktury:

Polska „scena” — opóźniona przez to — jest przygotowana zasadniczo na przyjęcie i „obsługę” tylko pierwszej formy (a) — bez wydziwiań i głupich pytań.
Mówię otwarcie do naszych kuratorów, krytyków, historyków sztuki, sponsorów, mecenasów — do dysponentów państwowych funduszy na sztukę (nie każda kultura jest sztuką), a więc do pracowników MKiS-u, wojewódzkich i gminnych komórek kultury: chowanie głowy w piasek, „niewidzenie”, pomniejszanie, lekceważenie itp. dwóch ww. form (b, c) jest niczym usprawiedliwione, „usprawiedliwione” może być jedynie ignorancją i niewiedzą.
Na koniec dodam: nie uprawianie tej czy innej formy robi z kogoś Artystę; lub inaczej — ten czy inny jest lepszy czy gorszy (nowocześniejszy, przestarzały), bo tę lub tamtą formę uprawia. Ale — kiedy już wiemy, że mamy do czynienia z dobrymi Artystami, bardzo istotne jest, jaką formę uprawiają, gdyż całkiem inne są sposoby mecenatu, organizacji prezentacji, dokumentacji itp.:

1) Inny jest sposób uzyskiwania ewentualnego dochodu ze swojej sztuki — malarz, rzeźbiarz… może sprzedać dzieło już na wystawie, po wystawie i długo, długo po wystawie, performer czy „instalator” po wystawie (występie) ma nic do sprzedania.

2) Inny jest sposób produkcji i pokazu — malarz, rzeźbiarz robi obiekty samotnie (w pracowni), performance’u nie ma bez publiki, instalacja musi być tam robiona, gdzie będzie wystawiana i im drożej kosztuje tym jest „lepsza” (atrakcyjniejsza); by zrobić wystawę obiektów potrzebny jest transport, skrzynie i ubezpieczenie, by zrobić „wystawę” performance’ów albo instalacji potrzebny jest zjazd żywych artystów na miejsce (w wypadku instalacji nawet dwukrotnie).

3) Inny jest sposób dokumentacji, która ma zachować dzieło dla potomności — by utrwalić performance potrzebna jest (najlepiej) ekipa audio-video (profesjonalna, a nie z amatorskim sprzętem) — konsekwencje tego, że do tej pory całe środowisko artystów polskich nie ma do swojego użytku profesjonalnej kamery video można porównać do konsekwencji, jakie by wystąpiły, gdyby dzieła sztuki, obiekty, składować pod gołym niebem! W wypadku wystawy obiektów nawet nie zrobienie zwykłego zdjęcia nie spowoduję szkody, gdyż rzecz jest zawsze najdoskonalszym świadectwem samej siebie (stąd waga zakupu jako utrwalenia).

4) Inny jest „sposób bycia” po latach twórcy — pierwszy, po latach, ma pełny magazyn (jeśli stać go było na magazyn) lub majątek (jeśli sprzedawał), a problem dokumentacji go nie dotyczy. Drugi i trzeci nie ma nic lub jest bankrutem, jeśli nie dostawał wysokich honorariów lub zwrotów kosztów materiałów i nie może pokazać, co zrobił, jeśli nie stać go było na dokumentację…

I o tym wszystkim ten, co „robi” w branży winien wiedzieć — gdyż, kiedy Artysta zawrze w swoim dziele „skargę” (a nie na papierze do urzędu czy władz), to ta ignorancja-skarga jest utrwalona, via Artysta, dzieło, w Kulturze Narodowej. Albo Artysta „umiera” (jak to się aktualnie dzieje), co jest równoznaczne z dokonywaniem aborcji nienarodzonych odbiorców.

Przemysław Kwiek ©.

[koniec cytatu]